black and white photo of a flower
Rozwój osobisty

Jestem sobą…

Często słyszymy zwłaszcza w dorosłym życiu żeby być sobą. Teraz więcej osób zwraca na to uwagę, i na ile jest to ważne. Będąc dzieckiem czy później nastolatką nie byłam sobą. Zawsze starałam się być taką jaką chcieliby mnie widzieć inni. Chciałam przypodobać się rodzicom żeby mnie zauważali, rówieśnikom żeby być lubiana. Bardzo przeżywałam krytykę i analizowałam każde przykre, czy po prostu nie miłe słowo. Być może jest wiele osób, które czuły się podobnie, być może to właśnie Ty odnajdziesz tu coś co Ci przypomina cząstkę siebie… Mam świadomość, że nie tylko ja czułam się inna. Niektóre bliższe mi koleżanki, z którymi rozmawiałam w szkole czuły się podobnie…

Powody takiego samopoczucia zapewne dla każdej z nas były inne, indywidualne.

Pisząc często używam liczby mnogiej wskazującej na to, że u wielu ludzi dzieję się podobnie. Dzisiaj skupię się głównie na liczbie pojedynczej by przedstawić moje doświadczenia.

Mam nadzieję, że pokaże w ten sposób bliżej własną zmianę, która zaszła we mnie przez te wszystkie lata. Od kiedy pamiętam miałam problem z niską samooceną. Było to dla mnie bardzo problematyczne i przez to właśnie tak bardzo wiele spraw przeżywałam. Od dziecka czułam się sama. Mimo, że miałam rodzeństwo i rodziców. Miałam wrażenie, że nikt mnie nie zrozumie. Nie miałam za bardzo z kim szczerze rozmawiać na osobiste tematy. Jako już dorosła kobieta zdaję sobie sprawę z czego to wszystko wynikało lecz wtedy nie wiedziałam. Czułam się jak outsider. Ktoś nietypowy. Myślałam, że wszyscy tak dobrze się ze sobą czują, fajnie bawią i dobrze rozumieją w towarzystwie. Tak to dla mnie wyglądało. W dzieciństwie bardzo mi brakowało wsparcia, każdego rodzaju. Nie otrzymywałam go od nikogo, ani bliskiego, ani tym bardziej kogokolwiek innego, a że mieszkałam w bardzo małej miejscowości i nikt jeszcze nie tłumaczył, że można pójść do pedagoga porozmawiać ( psychologa nie było w naszej szkole), to zostałam tak sama sobie, z własnymi poglądami i myślami. Brakowało mi sensu życia i już we wczesnym wieku widząc jak wygląda moje życie, zastanawiałam się dlaczego żyję… W domu bywało ciężko… nie tylko finansowo, również inne czynniki na to wpływały. Wychowałam się nie wiedząc nawet czy rodzicom na mnie zależało, czy jestem bo po prostu się urodziłam i tak wyszło. W odczuciu dziecka to nie przyjemne doświadczenie, dorastać w domu nie czując się dostrzeganą czy kochaną.

To wniosło wiele nieprawidłowości w moje postrzeganie świata, przez co podejmowałam wiele niedobrym dla mnie decyzji, jak się później okazywało. I oczywiście to były moje decyzję i ja jestem za nie odpowiedzialna lecz zdaję sobie sprawę, że wychowanie, poczucie bezpieczeństwa i miłość, wszystko to czego w moim domu brakowało miało ogromny wpływ na to jak kierowałam moim życiem. Brak przygotowania do dorosłości, brak wiedzy i odpowiednich wzorców spowodowało, że postępowałam tak jak uważałam, że powinno być dobrze/ prawidłowo.

Wiele rzeczy pojęłam w dorosłości. Już po etapie „pretensji do rodziców za schrzanienie życia”. Oczywiście, że rodzice odgrywają bardzo ważną rolę w naszym życiu i są odpowiedzialni za dostarczenie nam odpowiednich warunków i przygotowują nas do dorosłości zarówno dając przykład jak i rozmawiając z nami. Jednak nie każdy „dom” tworzą ludzie, którzy sami byli przygotowani. Przestałam obwiniać rodziców za to co działo się w moim życiu, i mimo, że zajęło mi to trochę czasu, to wzięłam odpowiedzialność za siebie w dorosłości. Zrozumiałam, że nie mogłam dostać od rodziców tego, czego sami niemieli….. czego sami nie dostali od własnych rodziców. Choć czasem jest to ciężkie do zrozumienia, to bliższe przyjrzenie się życiu rodziców, ich młodości może nam dać wiele do zrozumienia.

Niska samoocena sprawiła, że podjęłam różne decyzję, które później wpłynęły negatywnie na moje życie, ale wiem, że dzięki nim również bardzo dużo się nauczyłam. Trochę mi zajęła praca nad poczuciem własnej wartości bo nie jest to łatwa droga i często chcemy się poddać w trakcie ( przynajmniej ja miałam takie momenty). Chciałam podzielić się tym ponieważ wiem, że mamy różne momenty w życiu, jedni mają ciężej od drugich, ale nie chodzi o licytację, a o to, że warto o siebie walczyć, zadbać o swój komfort, a zdrowe poczucie własnej wartości jest chyba najważniejsze, ponieważ dzięki temu doceniamy to kim jesteśmy, doceniamy nasze umiejętności i talenty, nie umniejszamy sobie. Uważam, że umniejszanie jest dla nas bardzo krzywdzące bo z jednej strony robimy, staramy się, a z drugiej boimy lub dopuszczamy myśli, że może wcale nam tak dobrze nie idzie, może wcale nie jesteśmy tacy dobrzy, a może ktoś zrobi to lepiej… Te i wiele innych myśli może nam się nasuwać, gdy mamy niską samoocenę.

Dlatego warto zadbać o odbudowę swojej samooceny, którą na przestrzeni lat utraciliśmy z różnych względów. Mówię – utraciliśmy- ponieważ rodząc się i będąc dzieckiem nie myślimy o sobie źle, nie uważamy, że coś z nami nie tak, do momentu, w którym nie zaczynamy często tego słyszeć. Ja osobiście niską samoocenę wyniosłam z domu, ale znam kobiety, których samoocena znacznie spadła po związku z niewłaściwym człowiekiem. Sytuację są indywidualne.

Jednak moje drogie kobietki zasługujecie na wszystko co najlepsze. I tylko to co Wy o sobie myślicie jest Waszą prawdą, także dobrze jest myśleć o sobie dobrze 🙂

Nie jestem idealna, popełniłam wiele różnych mniejszych i większych błędów, ale nie zamieniłabym się z nikim na miejsce.

Kocham moje życie i moją rodzinę.  Bardzo doceniam doświadczenia, które mnie ukształtowały. Wiem, że dzięki temu jestem tym kim jestem.

Do zmiany samooceny podchodziłam na wiele różnych sposobów: poprzez książki, webinary, odpowiednie towarzystwo, szkolenia i naukę. Dobrze jest dobrać odpowiednie sposoby dla siebie. Bo nie ma co ukrywać, ale nie wszystko jest dla wszystkich, nie we wszystkim czujemy się dobrze. Warto pracować nad swoim poczuciem wartości, wspomaga to również nauka bycia asertywnym. Moim zdaniem obie te sfery są kluczowe dla naszego dobrego samopoczucia. Życia bez zbędnych wyrzutów sumienia, w które chcą nas wpędzić osoby, które lubią manipulować. Warto uchronić się od osób wykorzystujących nas na każdym kroku, które dodatkowo jeszcze nas przytłaczają swoją osobowością, a spotykamy takich ludzi w różnych etapach swojego życia. I mówię z doświadczenia, że gdy zachowujemy nasze granice według naszych potrzeb, pracujemy nad samooceną i asertywnością, takich ludzi pojawia się coraz mniej. Dlaczego? Ponieważ oni widzą kiedy mogą kogoś wykorzystać, kto nie wierzy w siebie i da się łatwo zmanipulować.

Sama byłam zbyt naiwną osobą, która na ile może na tyle pomoże i wierzy bardzo ludziom na słowo. Nauczyłam się już to weryfikować i z dystansem zwracać uwagę na zachowanie i zgranie zachowania ze słowami, gdzie u takich osób można to łatwo zaobserwować.

Zachęcam Cię dzisiaj serdecznie do bycia sobą, a jeśli jeszcze nie wiesz (bo masz prawo nie wiedzieć), zachęcam Cię do rozpoczęcia drogi do siebie…w której rozwijając się, ucząc, zdobędziesz odpowiednie narzędzia i umiejętności, które pomogą Ci dostrzec jaka jesteś naprawdę. A jesteś wyjątkowa.

Każda z nas jest Wyjątkowo Inna na swój oryginalny piękny sposób.

Pozdrawiam serdecznie.

Mieszkanka pięknych Mazur. Obecnie pracuję w Wyższej Szkole Bezpieczeństwa w Giżycku. Ukończyłam Psychologię Biznesu i Przywództwa na AEH w Warszawie. Następnie Psychopedagogikę dzieci i młodzieży. Od wielu lat interesuję się psychologią i rozwojem osobistym. Chcę podzielić się wiedzą, doświadczeniem i przemyśleniami, które mam nadzieję wpłyną pozytywnie na innych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *