woman looking at sea while sitting on beach
Historyjki

Ona

Czuła się źle… ze sobą, w tym życiu. I choć wybiła godzina dorosłości nie czuła się dorosła… Nie czuła się przygotowana do życia. Zakompleksiona na punkcie wyglądu czy własnej inteligencji…miała odnaleźć własną drogę. Żyć i doświadczać. Nie była gotowa na nic. Nikt jej nie pokazał jak być kobietą, czego chcieć od życia, znajomości, partnera.

Wiedziała, że po prostu musi sobie poradzić. Sama nauczyć się funkcjonowania w dorosłym życiu. Bez odpowiedniego przygotowania, przykładu. Zastanawiając się co powinna, a czego nie powinna… Czując się nie dość dobra by starać się o porządną/ sprawiającą satysfakcję pracę, nie dość dobra by starać się pójść na interesujące studia, nie dość dobra by mieć grono przyjaciół. W każdej sferze życia nie dość dobra… na wszystko.

Poznając ludzi starała się zakleić w sobie dziurę…. taką dużą dziurę, która przypominała jej ciągle o braku….

Nosiła w sobie ten brak od bardzo dawna… i próbowała go zakleić na różne sposoby. Poznając chłopaka myślała, że to on wypełni tą okropną dziurę, która tak wierciła w środku coraz bardziej… naiwnie myślała, że to w ten sposób poczuję się pełna i już nic więcej nie będzie jej potrzebne do szczęścia. Jednak nawet mając chłopaka odczuwała w sobie tą pustkę, która co jakiś czas dawała o sobie znać. Nie wiedziała o co chodzi, skąd te uczucie pustki, samotności, nawet nie będąc sama. Była sama zawsze- nawet wśród tłumu… Dobrze o tym wiedziała… dobrze się kamuflowała, uśmiechała. Przecież nie pokaże jak jej jest źle… Nie rozpłaczę się na oczach innych. Jeszcze pomyślą, że jest słaba, nieporadna.. O nie. Nie pokażę po sobie,, że sobie nie radzi, przecież musi dawać sobie radę sama, ze wszystkim. Jest dorosła.

Nie potrafiąc zaufać do końca ludziom, nie wiedząc czego tak naprawdę chcę, co począć, jak układać swoje życie. Na co zasługuję? W jaki sposób być szczęśliwa? Popełniła mnóstwo błędów. Zawierzając zbyt mocno osobom, którym nie powinna… Po drugiej uczuciowej porażce czuła jak się rozpada…. na drobne kawałki. Już nic nie chcę… Nie chcę czuć… Nie chcę być…

Jedyne czego chcę to przestać istnieć…

Zaczęła się zastanawiać jakby to było, gdyby jej nie było. Czy śmierć naprawdę boli, czy dzieję się szybko i po chwili ma się już tylko spokój. Myśli samobójcze przemykały przez jej głowę raz za razem. Chciała poczuć ulgę i błogi spokój. Tak, właśnie tego potrzebowała teraz… W momencie, w którym zasłaniała twarz poduszką by nikt nie słyszał jej rozpaczliwego krzyku, chciała zniknąć. Zapaść się pod ziemię. Nie istnieć. Rzucić się pod samochód, połknąć garść tabletek, zastanawiała się co lepiej… Brała pod uwagę różne możliwości. Jednak wątpliwości czy się powiedzie przedłużały zastanowienia. Strach przed niepowodzeniem, życiem w kalectwie odwodził powoli od myśli.

Dała sobie szansę. Odnalazła siłę by nie pogrążyć się całkowicie w odłamkach przepaści, w której kierunku podążała. Skąd ta zmiana? Dlaczego nie poddała się i nie odebrała sobie życia? Nie zakończyła tego poczucia beznadziei…? Bolało ją przecież wszystko, każda część ciała, każda komórka. Czuła to wyraźnie….

(Z cyklu prawdziwe historię)

Mieszkanka pięknych Mazur. Obecnie pracuję w Wyższej Szkole Bezpieczeństwa w Giżycku. Ukończyłam Psychologię Biznesu i Przywództwa na AEH w Warszawie. Od wielu lat interesuję się psychologią i rozwojem osobistym. Chcę podzielić się wiedzą, doświadczeniem i przemyśleniami, które mam nadzieję wpłyną pozytywnie na innych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *