starry sky
Historyjki

Wędrowniczka

Jestem tu, pośród budynków stoję w samotności. Mrok zalał miasto, a ulice opustoszały. Daję się słyszeć tylko delikatny szelest liści  otulanych wiatrem. Unoszę wzrok do góry obserwując rozgwieżdżone niebo. Wpatrując się w nie dłuższą chwilę znowu mam wrażenie, że to miejsce jest mi bliskie. Jakbym była daleko od domu. Jakbym wpatrywała się w miejsce bliskie memu sercu, choć dalekie rozumowi. Skąd ta tęsknota budząca się we mnie na ten widok…? Za każdym razem, gdy w samotności spoglądam w niebo wiem, że te miejsce na ziemi nie jest moim domem, choć robię wszystko by nim było. Dbam i staram się przykładnie robić wszystko jak inni ludzie lecz ciągle czuję niedosyt. I tylko będąc sam na sam, gdy wieczorny klimat wkracza na osiedle, światła dookoła gasną,  wszystkie dźwięki telewizorów ustają, mogę usłyszeć ten naturalny wydźwięk świata. Zamknąć oczy i wdychać świeże powietrze z pobliskiego lasu. Coś pięknego…

W tym momencie najbardziej na świecie czuję całym ciałem, że żyję.

Jakby dusza łączyła się z resztą wszechświata w jedno wchłaniając z otoczenia  dobrą energię. Nie chcę wracać do domu, budynku, łóżka. Mogę trwać tak godzinami obserwując niebo i gwiazdy, patrzeć na doskonałość, która mnie otacza.

Czuję i wiem, że moje istnienie jest czymś więcej niż człowieka powłoką borykającą się z trudami codzienności. Świadomość siebie pobudza do poszukiwań głębi swego istnienia i odnajdywania miłości we wszystkim co mnie otacza…

Zwiedzając nowe miejsca, odkrywając kolejne skryte zalesione ścieżki idę przed siebie czując, że naprawdę żyję. Im dalej od zgiełku ulic, w głąb lasu, na szczyt pagórka, za rzekę czy jezioro. Jeszcze kawałek. Do odkrycia nowe wspaniałe miejsce, pełne spokoju, drzew i śpiewu ptaków. Czując połączenie z naturą jakby niewidzialne spoiwo nas ze sobą utrzymywało w ciągu całego życia, odkrywam nowe miejsca…

Wyznaczając kierunek nie zawsze wiem, gdzie dotrę… jednak mam świadomość, że należy iść przed siebie z zaufaniem do siebie i świata bo nikt i nic nie przyćmi piękna, które mijam podążając wyznaczoną przez siebie ścieżką. Położone wiatrem drzewa mogą dać chwilę wytchnienia i czas na obserwację. Przedzierające się przez konary drzew promienie słońca rozświetlają przestrzeń i nadają pełnie kolorom roztaczającym się po leśnie. Wszystko wygląda piękniej i żywiej, gdy słońce wyłania się spoza chmur. Uwiecznić w pamięci te momenty i widoki rozprzestrzeniające się z każdym kolejnym krokiem…

Mogę przystanąć na chwilę, gdzie las się kończy, a zaczyna jezioro. Zamknąć oczy i wystawić twarz na dające ciepło słońce… Wystarczy się rozejrzeć by zobaczyć jak w najbardziej odległych miejscach przy wodzie bobry napracowały się ścinając mnóstwo młodych drzew.

Teraz ich nie ma, gdy nastał dzień, dobrze się ukryły, wyjdą gdy się ściemni i prawdopodobieństwo spotkania człowieka będzie znikome. Nikt im nie przeszkodzi w dalszej pracy.

Choć uczucie spokoju rozpościera się w mej duszy, gdy tak spaceruję leśnymi korytarzami, czasem czuję się jak intruz wkraczający w domy mniejszych towarzyszy.

Nie chcąc zakłócać komukolwiek ich przestrzeni idę dalej…

Tu i teraz czuję, że naprawdę żyję. Nie ma pośpiechu, ganiania za czymś, załatwiania niezałatwionego. Tylko spokój. Cisza z naturalnie przyjaznymi dźwiękami, kojąca i wprawiająca w zachwyt w połączeniu z widokiem.

Totalna detoksykacja umysłu. Potrzebna jak oddech…

Wędrując mam możliwość spotkać różne- mniejsze i większe leśne istotki, zachwycając się otoczeniem i ich obecnością. Zataczając koło wokół jeziora mogę kierować się już w stronę miasta. I choć wiem, że czas wracać do domu, niespiesznie udaję się w tym kierunku.

Natura zgłębia w sobie jakiś nieodgadniony czar, który da się odczuć za każdym razem wkraczając w jej głąb. Niesamowity urok i poczucie wewnętrznego spokoju jaki tam zastaję, sprawia, że mogłabym tak trwać nieustannie.

Usiąść wśród drzew na pieńku lub powalonym drzewie i cieszyć się chwilą. Wpajać ten zapach leśnego nastroju…

Właściwości jakie dają nam spacery po lesie chyba zna każdy, a jeśli nie to na pewno warto poznać.

Najlepszym sposobem na poznanie jest zwiedzanie, spacerowanie i wędrówki po leśnych drogach, przy rzekach czy jeziorach…

Dawka świeżego powietrza jest lepsza niż kawa i daję mnóstwo energii do działania. Często właśnie wśród spokojnych wędrówek przychodzi mi najwięcej pomysłów do głowy.

Uwielbiam ten stan…

Myślę, że jest potrzebny by móc prawidłowo funkcjonować w dzisiejszym pędzącym świecie. Tylko oderwanie się w wolnych chwilach od pędu i zgiełku pozwoli nam wypocząć psychicznie, a kojące i  relaksujące właściwości jakie daję nam przyroda są naprawdę niezastąpione…

Mieszkanka pięknych Mazur. Obecnie pracuję w Wyższej Szkole Bezpieczeństwa w Giżycku. Ukończyłam Psychologię Biznesu i Przywództwa na AEH w Warszawie. Następnie Psychopedagogikę dzieci i młodzieży. Od wielu lat interesuję się psychologią i rozwojem osobistym. Chcę podzielić się wiedzą, doświadczeniem i przemyśleniami, które mam nadzieję wpłyną pozytywnie na innych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *